Pojedynek czerwonych latarni

9 maj 2013

W niedzielę 12 maja o godzinie 15:00, na boisku bocznym Stadionu Śląskiego przy ul. Katowickiej 10 w Chorzowie zostanie rozegrany mecz szóstej kolejki Topligi 2013. AZS Silesia Rebels zmierzą się z Warsaw Spartans.

Gospodarz: AZS Silesia Rebels (0-5)
Gość:
Warsaw Spartans (0-5)
Data i godzina: 12 maja o 15:00
Stadion:
boisko boczne Stadionu Śląskiego, ul. Katowicka 10 w Chorzowie
Liga: Topliga

W niedzielę na Górnym Śląsku dojdzie do meczu pomiędzy dwoma najsłabszymi drużynami w Toplidze. AZS Silesia Rebels i Warsaw Spartans wciąż nie wygrały żadnego meczu. Jednak po niedzielnym bezpośrednim starciu w najwyższej klasie rozgrywkowej pozostanie już tylko jedna drużyna oczekująca upragnionego zwycięstwa.

Rebelianci w ostatniej kolejce byli bliscy pierwszej wygranej w sezonie. Ulegli jednak minimalnie ekipie Zagłębie Steelers Interpromex. – Po pierwszym szoku i niedowierzaniu mamy teraz dwa razy więcej do udowodnienia. Tydzień temu niespodziewanie przegraliśmy, będąc o jard od zwycięstwa. Jesteśmy mocno zdeterminowani, żeby tym razem zejść z boiska z tarczą – tłumaczy Olga Faszczewska-Szymuś, menadżer Rebels.

Futboliści uczą się na własnych błędach, dlatego w tym tygodniu doskonalą przede wszystkim ofensywę i grę pod polem punktowym rywala. To ma pomóc w pokonaniu Warsaw Spartans. Choć obie drużyny nie grały ze sobą w żadnym oficjalnym meczu, statystycznie przewagę mają właśnie gracze Silesii, którzy są lepiej punktującą drużyną od swoich najbliższych rywali. W dotychczasowych pięciu meczach tracili ich też znacznie mniej.

Choć warszawska drużyna do elity nie należy, jest zbyt dużo niewiadomych, by można jednoznacznie określić, który element gry Spartan będzie dla Rebels największym problemem. – Oni już dwa razy zdominowali swoją klasę rozgrywkową. Topliga to jednak dużo wyższy poziom i mogli się już o tym przekonać. Nigdy się ze sobą nie spotkaliśmy, więc mogą wykorzystać element zaskoczenia. Nie znamy ich zawodników z boiska, ani zagrywek i myślę, że to może być ich mocną stroną. Ale to broń obusieczna, więc tak naprawdę niedzielny mecz może być nieprzewidywalny, a jednocześnie bardzo ciekawy – wyjaśnia Maciej Klimczak, linebacker drużyny.

Warsaw Spartans niezwykle cierpią po awansie do Topligi, w której nie radzą sobie w ogóle. Pięć meczów i pięć porażek. Gorszego bilansu nie mogli sobie zaplanować. W drużynie Spartan nie działa praktycznie nic. Defensywa jest dziurawa jak sito i w żaden sposób nie potrafi zatrzymać o wiele lepszych rywali, a formacja ofensywna zdobywa średnio 2,8 punktu na mecz, co daje najgorszy wynik w lidze. – Jak to mówią, kto nie zdobywa punktów ten nie wygrywa spotkań. Obecnie najbardziej skupiamy się właśnie na poprawie gry ataku, który spisuje się fatalnie. Mamy małe doświadczenie, więc nie można się dziwić, że jesteśmy outsiderami. Chcemy jednak wygrywać i mamy nadzieję, że w najbliższy weekend wreszcie nam się to uda. Mamy szanse – mówi Maciej Pobudkiewicz, wiceprezes Warsaw Spartans.

Okazja nadarza się dobra, ponieważ pierwszy raz w tym sezonie zagrają z drużyną, która nie należy do najlepszych. Spartanie uważają, że mają pięćdziesiąt procent szans na zwycięstwo, bo ich rywale prezentują podobny poziom. Ale gospodarzami będą Rebelianci, którzy posiadają większe doświadczenie w Toplidze, a ich zgrany zespół będzie miał za sobą wsparcie trybun.

Rebelianci po derbowym meczu są lekko poturbowani, ale nie ma mowy o poważniejszych kontuzjach. Wśród Spartan pojawiło się trochę kontuzji. Zmiana trybu rozgrywek i krótsze okresy między poszczególnymi kolejkami sprawiają, że stołeczni futboliści mają problemy zdrowotne. – Jedno dobre, że zawodnicy z kluczowych pozycji są w pełni sił – cieszy się Pobudkiewicz.