Do czterech razy sztuka

18 kwi 2013

W sobotę 20 kwietnia o godzinie 19:00, na stadionie Sztabowa przy ulicy Sztabowej 101 we Wrocławiu zostanie rozegrany mecz czwartej kolejki Topligi 2013. Giants Wrocław zagrają w nim przed własną publicznością z AZS Silesia Rebels.

Gospodarz: Giants Wrocław (1-1)
Gość:
AZS Silesia Rebels (0-3)
Data i godzina: 20 kwietnia o 19:00
Stadion:
stadion Sztabowa przy ulicy Sztabowej 101 we Wrocławiu
Liga: Topliga

Jedni i drudzy nie są w najlepszych humorach po poprzednim tygodniu rozgrywek, bo odnotowali bolesne porażki. Giants swoją pierwszą w tym sezonie, w wyjazdowym meczu na szczycie przeciwko Seahawks Gdynia, Rebels natomiast już trzecią z rzędu, tym razem na własnym terenie z Kozłami Poznań.

Giganci zapewniają, że z powodu przegranej nie zmieniali drastycznie swojego planu treningowego na ten tydzień. Po przeanalizowaniu nagrania spotkania w Gdyni zapewniają, że wyłapali błędy, zrozumieli i teraz będą próbować je wyeliminować. - Po meczu z Seahawks wróciliśmy do normalnego trybu ćwiczeń, szykując się na kolejnego przeciwnika. Sezon dopiero się rozpoczął, więc jeszcze wiele przed nami. Zawodnicy dostali od trenerów dzień wolny, ale już we wtorek rozpoczęło się analizowanie Rebels. Chcemy wyjść na ten mecz dobrze przygotowani. Przy tak napiętym harmonogramie, jaki mamy w tegorocznej Toplidze nie ma zresztą, co myśleć o odpoczynku – mówi Jakub Głogowski, prezes wrocławian.

Jeśli sugerować się meczem z Jastrzębiami, to we Wrocławiu najwięcej pracy w tym tygodniu poświęcono zapewne na dyscyplinę i zmniejszenie ilości kar. Poza tym Giants mogli też przypomnieć sobie, co zadziałało w pierwszym meczu, który już w tym roku rozegrali z Rebels, wygrywając w Chorzowie zdecydowanie 61:0. Zaczęli tam co prawda fatalnie, bo w swojej pierwszej serii ofensywnej podanie Bartosza Dziedzica przejął obrońca rywali, ale udało im się później wybronić tę sytuację i komfortowo wygrać. Sam Dziedzic, wciąż młody i niedoświadczony quarterback Gigantów, po meczu w Gdyni powinien być jeszcze pewniejszym punktem swojego zespołu.

Rebels z kolei po meczu z Kozłami dowiedzieli się, że zdecydowanie muszą poprawić swoją grę ofensywną. Cztery punkty, które zdobyli w całym tamtym spotkaniu zapewniła im... defensywa. Atak prowadzony przez Michała Kołka nie ustrzegł się też prostych błędów (np. przy snapach, po których zgubione piłki przejmowali rywali), a sam rozgrywający rzucił piłkę w ręce rywali aż trzykrotnie. Jeden z takich prezentów poznanianie zamienili od razu na ustalające wynik końcowy przyłożenie. Obrona zespołu ze Śląska pozwoliła w związku z tym na tylko jedno przyłożenie, co musi robić wrażenie. Występ na podobnym albo jeszcze wyższym poziomie będzie im potrzebny we Wrocławiu, jeśli chcą dać sobie szansę na pierwsze zwycięstwo sezonu.

- Wiemy, że w tym momencie trudno nam będzie o półfinały, bo jesteśmy trzy mecze do tyłu. Z tak klasowym przeciwnikiem trudno będzie ten bilans poprawić, ale nigdy nie odpuszczamy żadnego starcia – zapewnia Łukasz Samojłowicz, koordynator defensywy Rebels. - Trudno w rok dogonić zespoły z pierwszej czwórki, ale właśnie w takich meczach masz szansę stawać się coraz lepszym. Jedziemy do Wrocławia w pełni skoncentrowani, żeby też zmyć trochę ten niesmak po poprzednim spotkaniu, w którym przegraliśmy 61:0. Skoro Seahawks zatrzymali Jamala Schultersa, to może nam też się uda? – zastanawia się koordynator defensywy Rebels. Schulters w pierwszym meczu Rebels-Giants zdobył cztery przyłożenia i Samojłowicz nie ukrywa, że to jest obecnie największe zmartwienie defensyw przygotowujących się na mecz z Gigantami. - Gdybym to ja miał go (Schultersa) w swoim zespole grałbym właściwie cały czas tylko I-formation! - dodaje z uśmiechem.

Dla Giants będzie to też w pewnym sensie mecz historyczny: pierwszy oficjalny, wieczorny występ przy sztucznym oświetleniu, który wymusiła na nich konieczność zmiany wcześniej ustalonego miejsca i godziny rozegrania spotkania (pierwotnie miało się odbyć na Stadionie Olimpijskim). Zagrają na sporo mniejszym, ale przytulnym stadionie przy ulicy Sztabowej, gdzie nawet niewielkiej grupie kibiców łatwo będzie stworzyć niezłą atmosferę. Grupka fanów Giants była widoczna na pierwszym meczu tych zespołów, czy znane z podróżowania za swoim zespołem Rebels Nation przyjedzie wspierać swoich graczy do Wrocławia? To na pewno by im się przydało.