Do jednej "bramki"

20 kwi 2012

Spotkań takich jak to niedzielne zawodnicy i sztab szkoleniowy AZS Silesia Rebels chcieliby zapewne uniknąć. Mimo że wcześniejsze mecze tych ekip często bywały wyrównane to nie można tego powiedzieć o tym ostatnim. Po czterech kwartach prowadzonych pod dyktando gości, Seahawks Gdynia zwyciężyli 49:0.

Rebels mają za sobą dwa spotkania, w których nie zdobyli żadnego przyłożenia i które dodatkowo wysoko przegrali. Oprócz niedzielnego starcia z Jastrzębiami, przed dwoma tygodniami Rebelianci ulegli większą ilością punktów ekipie Devils Wrocław. Licznik spotkania we Wrocławiu zatrzymał się na liczbie 59, co w połączeniu z ich ostatnim występem nie napawa optymizmem.

Źle od początku
Od pierwszego gwizdka sędziego pojedynek nie układał się po myśli gospodarzy. W pierwszej kwarcie Rebels pozwolili Jastrzębiom rozwinąć skrzydła w pełnym wymiarze. Wynik spotkania otworzył Marcin Bluma, celnie obsłużony podaniem od rozgrywającego Kyle'a McMahona. W kolejnej serii zagrań ofensywnych – wcześniej Rebels swoją szansę na punkty zakończyli odkopnięciem piłki – na tablicę wyników wpisał się sam rozgrywający Seahawks. To dopiero jego trzeci występ na polskich boiskach futbolowych, ale już dał się poznać jako zawodnik potrafiący wziąć ciężar zdobywania jardów na siebie. W tej akurat akcji McMahon zakończył bieg w polu punktowym przeciwnika. Rebels nadal nie potrafili dobrze wejść w rytm i po kolejnej stracie piłki mogli tylko obserwować następny, skuteczny atak gości. Trzecie przyłożenie w pierwszej odsłonie meczu zdobył Josh LeDuc, po podaniu od McMahona.

Przyczyn słabej postawy Ślązaków poszukuje Olga Szymuś-Faszczewska, manager AZS Silesia Miners: – Po raz kolejny pogoda nas nie rozpieszczała, ale ten sam deszcz padał również na Seahawks, a mimo to zagrali dobry mecz. Zatem nie jest to żadne usprawiedliwienie. Goście niczym nas nie zaskoczyli a ich grę z poprzednich pojedynków szczegółowo analizowaliśmy. W teorii byliśmy przygotowani, gorzej w przełożeniem tego na praktykę.

Dalej już wolniej
W drugiej kwarcie goście wyraźnie zmienili tempo. Ta część gry przyniosła powiększenie przewagi tylko o jedno przyłożenie Josha LeDuca wraz ze skutecznym podwyższeniem Jakuba Fabicha. Akcja dająca Seahawks kolejne siedem punktów, spowodowała, że na przerwę goście schodzili w bardzo wesołych nastrojach. Prowadzenie czterema przyłożeniami to bardzo duża zaliczka na drugą połowę i spory handicap dla sztabu trenerskiego chcącego w takim momencie przetestować inne rozwiązania.

Z całym szacunkiem dla przeciwników, ale ja wierzę, ze nasza obrona jest w stanie zachować czyste konto do końca sezonu. Uwierzcie.
Tomasz Sikora, linebacker Seahawks Gdynia

W całym meczu drużyna gości przeprowadziła dziewięć serii zagrań ofensywnych. Jest to niewielka liczba jak na standardy Topligi, lecz nie o ilość w tym wypadku chodzi lecz o jakość. Jedna seria Seahawks zakończyła się stratą piłki w wyniku jej upuszczenia przez rozgrywającego (fumble) a druga nieudanym przejściem brakujących jardów w czwartej próbie. W obu przypadkach piłka trafiła w posiadanie Rebels. Pozostałe siedem razy Seahawks kończyli swoje serie zagrań ofensywnych w polu punktowym przeciwnika! Innymi słowy Jastrzębie ani razu nie były zmuszone przez defensywę Rebels choćby do odkopnięcia piłki. Dobrym komentarzem do tej krótkiej analizy są słowa manager Rebels: – Ciężko powiedzieć coś konstruktywnego, jesteśmy świeżo po meczu i dopiero będziemy na chłodno analizować naszą postawę. Z pewnością w ofensywie brakło regularności i konsekwencji. Jak choćby w tej sytuacji z piłką odebraną przez Zbigniewa Szrejbera w red zone. Była to dla nas idealna szansa na zdobycie pierwszych punktów, ale formacja ataku nie była konsekwentna w kolejnych próbach, co zakończyło się oddaniem piłki Seahawks.

Acz nadal skutecznie
Po przerwie Jastrzębie wcale nie zamierzały odpuszczać. Czując, że mogą sobie dzisiaj pozwolić na wiele, grali dalej konsekwentnie i skutecznie. Na otwarcie trzeciej kwarty swoje drugie przyłożenie w meczu zdobył rozgrywający Seahawks, drugi raz po samodzielnej akcji biegowej. Na koniec, swoje „przepisowe” dwa przyłożenia dołożył Sebastian Krzysztofek. Przebieg starcia był zaskoczeniem dla Jastrzębi. Jak słusznie podsumowuje Maciej Cetnerowski, trener Seahawks Gdynia: – Nie spodziewaliśmy tak łatwego zwycięstwa, a już na pewno nie na ich własnym boisku. Na Śląsku zawsze ciężko się grało a tym razem jakby łatwiej. Co do samego stylu gry Rebels w ataku, to może ze dwa razy byli blisko zdobycia punktów, ale to już zasługa naszej defensywy. Gratuluję obronie meczu, w którym nie pozwolili rywalom na żadne punkty. Zapytany o ocenę ofensywy Cetnerowski dodaje: – Kluczem do sukcesu jest zgranie rozgrywającego ze wszystkimi zawodnikami ataku. Kyle świetnie czyta grę i oprócz bycia wielkim zagrożeniem pod kątem biegowym, potrafi podać do każdego zawodnika, nie tylko Josha LeDuca. To jest bardzo ważne i buduje dobrą atmosferę. Poza tym mamy dużo talentów w ataku i każdy przeciwnik musi wiedzieć, że pokrycie jednego zawodnika nie rozwiązuje sprawy.

Drugie z rzędu przegrane spotkanie stawia zawodników Rebels w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Szczególnie, że kolejny swój pojedynek stoczą z aktualnym liderem tabeli Warsaw Eagles. Aby poważnie myśleć o fazie pucharowej, muszą szybko wyciągnąć wnioski z porażek i przygotować się na dalszą walkę.


Aleksander Rutkowski
a.rutkowski@plfa.pl
Biuro Prasowe PLFA

Pełna niemoc
Z Jakubem Samelem, zawodnikiem AZS Silesia Rebels rozmawia Aleksander Rutkowski

Co w Twojej ocenie zadecydowało o wyniku?
Przede wszystkim lepsze wykańczanie akcji przez zespół z Pomorza. W ofensywie byli zgraną drużyną, a w defensywie potrafili wykorzystać każdy nasz błąd. Widać było, że lepiej funkcjonowali jako zespół na każdym polu gry. Również duża ilość kar po naszej stronie miała znaczący wpływ na obraz gry.

Czego zabrakło Waszej ofensywie do zdobycia choćby jednego przyłożenia?
Myślę, że trochę szczęścia, skupienia a na pewno lepszej egzekucji zagrywek w momentach, kiedy mieliśmy szansę zdobyć punkty. Parę razy w tym meczu byliśmy blisko, ale indywidualne błędy, kary lub brak komunikacji powodowały, że nie potrafiliśmy wykończyć akcji.

Za Wami już dwa przegrane mecze – co dalej?
To jest frustrujące, ale dla nas to test charakteru. To dopiero początek sezonu i wiele się może wydarzyć, dlatego nie planujemy żadnych drastycznych zmian w przygotowaniach. Po prostu każdy zawodnik musi lepiej wykonać swoje zadania na boisku i wtedy pójdzie nam lepiej.

 

Zawsze czyste konto!
Z Tomaszem Sikorą, defensorem Seahawks Gdynia rozmawia Aleksander Rutkowski

Miałeś przerwę od futbolu – dlaczego wróciłeś?
Złożyło się na to wiele czynników. Oczywiście najważniejszym było zdrowie, które odzyskiwałem dość długo, ale poza tym były długie rozmowy z trenerem Cetnerowskim a także z naszym kapitanem Gawłem Pilachowskim. Trudno się żyje bez futbolu. Ten sport pozwala sprawdzać siłę, wytrzymałość i spryt, ale najważniejsze jest co innego - zawsze trzeba mieć sto procent zaufania do brata, który na boisku stoi po lewej lub po prawej. Co ciekawe, przez cały czas kiedy byłem poza Seahawks - nie byłem na żadnym meczu. Po prostu nie mogłem.

Pomimo przerwy, nadal jesteś wyróżniającą się postacią defensywy - jak Ci się to udaje?
Po pierwsze muszę podziękować Łukaszowi Czerwińskiemu za pomoc w przygotowaniu siłowym do tego sezonu. Treningi z nim sprawiły, ze stałem się zdecydowanie silniejszym i przez to zdrowszym zawodnikiem. Trenuję sześć razy w tygodniu żeby być gotowym na każdego przeciwnika. W meczu z Rebels cała obrona zdała egzamin z wyróżnieniem, więc należą się jej podziękowania za serce włożone w grę.

Ofensywa Rebels nie stanowiła dla Was dzisiaj żadnej zagadki.
Z całym szacunkiem dla przeciwników, ale ja wierzę, ze nasza obrona jest w stanie zachować czyste konto do końca sezonu. Uwierzcie. Rozkręcamy się powoli, ale z każdym tygodniem stajemy się coraz mocniejsi. Co do starcia z Rebels - kładliśmy nacisk na koncentrację, ponieważ rozgrywający Rebels to bardzo twardy i uparty zawodnik. Pomimo tego, że powalisz go dziesięć razy to w jedenastej akcji nadal jest groźny i trzeba być skupionym na sto procent. Tym razem wszystko zadziałało tak jak trzeba i wygraliśmy. Dziękuję Panowie. Drużyna - Rodzina!


AZS Silesia Rebels - Seahawks Gdynia 0:49 (0:21, 0:7, 0:14, 0:7)

I kwarta
0:7 przyłożenie Marcina Blumy po 45-jardowej akcji po podaniu Kyle’a McMahona (podwyższenie za jeden punkt Jakub Fabich)
0:14 przyłożenie Kyle’a McMahona po 2-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Jakub Fabich)
0:21 przyłożenie Josha LeDuca po 31-jardowej akcji po podaniu Kyle’a McMahona (podwyższenie za jeden punkt Jakub Fabich)

II kwarta

0:28 przyłożenie Josha LeDuca po 16-jardowej akcji po podaniu Kyle’a McMahona (podwyższenie za jeden punkt Jakub Fabich)

III kwarta

0:35 przyłożenie Kyle’a McMahona po 20-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Jakub Fabich)

IV kwarta

0:42 przyłożenie Sebastiana Krzysztofka po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Jakub Fabich)


Mecz obejrzało 250 widzów.