Łeb w łeb

23 kwietnia 2016

W rozegranym w sobotę 23 kwietnia meczu trzeciej kolejki PLFA I drużyna AZS Silesia Rebels pokonała przed własną publicznością Kraków Kings 17:14. 

Obaj sobotni rywale przystępowali do tego pojedynku w nie najlepszych nastrojach. Gospodarze spotkania w pierwszej kolejce musieli uznać wyższość Gliwice Lions przegrywając 14:21. Natomiast Kings przeżywali gorycz porażki z Lwami tydzień później kiedy to ulegli gliwiczanom  13:42. 

W dzisiejszym meczu nasze formacje specjalne pokazały jak dużą stanowią wartość dla drużyny. Celne kopnięcie z pola, a następnie akcja powrotna po wykopie udowodniły, że warto pracować nad tymi elementami gry.
Jacek Sikora, defensywny liniowy AZS Silesia Rebels

Jeszcze przed rozpoczęciem meczu można było spodziewać się twardego i wyrównanego pojedynku. W grupie południowej drużyny prezentują bardzo zbliżony poziom i doskonale było to widać w sobotnim spotkaniu. Kibicom zgromadzonym na stadionie emocje towarzyszyły do ostatniego gwizdka. Ani jedna, ani druga drużyna nie była w stanie narzucić swojego stylu gry i odskoczyć rywalowi na bezpieczną odległość. Prym w tym pojedynku wiodły formacje defensywne, które nie pozwalały przeciwnikom na rozwinięcie skrzydeł. Warto zauważyć również wysiłek i pracę włożoną w formacje specjalne, które w dzisiejszym meczu odegrały bardzo ważną rolę - szczególnie w przypadku Rebels. 

Pojedynek Rebels z Kings od samego początku był bardzo wyrównany, nikt nie chciał popełnić nawet najmniejszego błędu. Jednak takie musiały się zdarzyć i zostały skwapliwie wykorzystane przez przeciwników. Na prowadzenie jako pierwsi wyszli gospodarze po celnym kopnięciu z pola Beniamina Bołdysa. Jednak na przerwę gospodarze schodzili w nie najlepszych humorach. Krakowianie odrobili straty z nawiązką za sprawą swojego rozgrywającego Filipa Mościckiego, który po biegu zameldował się z piłką w polu punktowym gospodarzy. Po dwóch kwartach z wyniku mogli zatem cieszyć się krakowianie bowiem prowadzili 7:3. 

Druga połowa zapowiadała się równie ciekawie jak pierwsza i żaden z kibiców goszczących na trybunach nie mógł czuć się rozczarowany. W dalszym ciągu prym wiodły defensywy, które skutecznie uniemożliwiały zdobywanie jardów. Jednak w trzeciej kwarcie Królom udało się przełamać szybki obronne Rebels, kiedy to przyłożenie biegowe zdobył Michał Dybowicz. Po skutecznym podwyższeniu wydawało się, że krakowianie będą spokojnie kontrolować pojedynek. Prowadzili już bowiem różnicą 11 punktów i znajdowali się w bardzo komfortowej sytuacji. 

Jednak zimny prysznic przyszedł szybciej niż się spodziewali. Fenomenalną akcją powrotną po wykopie piłki przez Kings popisał się Sebastian Tyrka, który przebiegł futbolówką ponad 70 jardów i ostatecznie zdobył przyłożenie. Chwilę później katowiczanie skutecznie podwyższyli za jeden punkt i po raz kolejny zbliżyli się do Kings na zaledwie cztery oczka. 

W czwartej kwarcie niewiele się zmieniło, zdobywanie jardów i pierwszych prób zarówno biegami jak i podaniami, obu drużynom przychodziło z trudem. Niemoc jako pierwsi przerwali katowiczanie. Ich długą serię ofensywną na niespełna dwie minuty przed końcem meczu, w polu punktowym zakończył Marcus Ruffin. Tym samym Rebels po raz drugi w tym meczu wyszli na prowadzenie. Krakowianie mieli jeszcze nadzieję na odwrócenie losów pojedynku, ale w swojej ostatniej serii ofensywnej nie byli w stanie zdobyć pierwszej próby i tym samym piłka przeszła w posiadanie Rebels, którzy zakończyli mecz formacją zwycięstwa. 

- W dzisiejszym meczu nasze formacje specjalne pokazały jak dużą stanowią wartość dla drużyny. Celne kopnięcie z pola, a następnie akcja powrotna po wykopie udowodniły, że warto pracować nad tymi elementami gry. Obrona również stanęła na wysokości zadania i dzięki temu możemy cieszyć się ze zwycięstwa - powiedział Jacek Sikora, defensywny liniowy AZS Silesia Rebels. 

- Popełniliśmy dzisiaj kilka błędów, które były bardzo kosztowne. Zagraliśmy wyrównane zawody i obiektywnie patrząc najsprawiedliwszym wynikiem w dzisiejszym meczu byłby remis. Mamy w składzie wielu młodych zawodników, którzy z meczu na mecz zdobywają doświadczenie i robią postępy. W defensywie filarami są doświadczeni gracze i było to też widać dziś na boisku. Nasz cel pozostaje niezmienny - mistrzostwo PLFA I - skomentował Filip Mościcki, rozgrywający Kraków Kings. 

Z bardzo dobrej strony w zespole gospodarzy zaprezentował się Andrzej Gwóźdź grający jako defensive back.  Świetnie zaprezentował się również autor jednego z przyłożeń, nominalny linebacker Sebastian Tyrka. Po raz kolejny klasę potwierdzili defensywni liniowi - bracia Jacek i Dominik Sikora. W ataku Rebels warto wyróżnić Beniamina Bołdysa i Marcusa Ruffina, którzy biegami wyrywali bezcenne jardy dla katowiczan. 

W drużynie z Krakowa warto wyróżnić Wojciecha Klonowskiego, który raz powalił rozgrywającego rywali przed linią wznowienia akcji oraz skutecznie uniemożliwiał grę biegową Rebels. Przechwytem popisał się Sebastian Szarek. W ataku krakowian jardy biegami zdobywali autorzy przyłożeń Michał Dybowicz i  Filip Mościcki. 

Kolejny mecz Rebels 8 maja w Lublinie z tamtejszymi Tytanami, natomiast Kraków Kings dzień wcześniej podejmą na własnym stadionie Tychy Falcons.

Silesia Rebels - Kraków Kings 17:14 (3:0, 0:7, 7:7, 7:0) 

I kwarta
3:0 38-jardowe kopnięcie z pola Beniamina Bołdysa 

II kwarta
3:7 przyłożenie Filipa Mościckiego po 75-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Marcin Masłoń) 

III kwarta
3:14 przyłożenie Michała Dybowicza po 15-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Marcin Masłoń)
10:14 przyłożenie Sebastiana Tyrki po 70-jardowej akcji powrotnej po wykopie (podwyższenie za jeden punkt Beniamin Bołdys) 

IV kwarta
17:14 przyłożenie Marcusa Rufina po 2-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Beniamin Bołdys)
 

Mecz obejrzało 400 widzów. 

MVP meczu: Sebastian Tyrka (linebacker Silesia Rebels)

 

Radosław Gołąb
radek.golab@ussports.pl
Biuro Prasowe PLFA