Śląskie derby dla Lwów

10 kwi 2016

W rozegranym w niedzielę 10 kwietnia meczu pierwszej kolejki PLFA I drużyna Gliwice Lions pokonała na wyjeździe AZS Silesia Rebels 21:14. 

Rebelianci zeszłoroczne rozgrywki PLFA I zakończyli na trzecim miejscu w Grupie Południowej, które nie gwarantowało awansu do play-off. W tym roku gospodarze dzisiejszego meczu mają wysokie cele. Wzmocnieni kilkoma wartościowymi zawodnikami zespołu Zagłębie Steelers Interpromex mierzą w awans do finału rozgrywek. W inauguracji sezonu przyszło im się zmierzyć z zespołem zza miedzy, który okazał się wymagającym rywalem. Gliwickie Lwy awans do pierwszej ligi wywalczyły sobie 25 października zeszłego roku, gdy jako pretendent w barażu pokonały Crusaders Warszawa. 

W naszej grupie bardzo trudno jest wytypować faworyta. Tydzień po tygodniu przychodzi nam mierzyć się z wymagającymi rywali.
Marek Ganczaruk, trener główny Gliwice Lions

Od pierwszego gwizdka sędziów licznie zgromadzeni widzowie byli świadkami pojedynku, który mógł podobać się koneserom defensywnego futbolu. Niestety formacje ataku obu drużyn często popełniały błędy, czego efektem były raptem cztery przyłożenia ofensywne w całym spotkaniu. 

Po pierwszej kwarcie, w której żadnej z drużyn nie udało się zdobyć punktów, na początku drugiej na prowadzenie wyszli goście po ładnej akcji amerykańskiego duetu: Michael Thomas - Julius Childs. Rebelianci nie pozostali dłużni i jeszcze przed przerwą doprowadzili do remisu po ładnym podaniu Michała Krzelowskiego do Tomasza Nowaka. 

Szybki i mobilny rozgrywający Lions Michael Thomas w całym spotkaniu dobrze rozumiał się ze skrzydłowymi. Kolejny efekt tego boiskowego porozumienia ziścił się na początku trzeciej kwarty, gdy precyzyjny rzut na przyłożenie zamienił Adam Nelip. Niedługo później, po raz trzeci w meczu, był remis. Pracowity Jan Trojniak wykorzystał podanie Krzelowskiego i po podwyższeniu Beniamina Bołdysa było 14:14. 

Czwartej kwarty do udanych nie może zaliczyć doświadczony rozgrywający Rebels, który kilka razy podał piłkę w ręce rywali. Jeden z przechwytów był autorstwa wszechstronnego Childsa, który po złapaniu piłki wykonał fantastyczną akcję powrotną na przyłożenie. Zagranie to miało miejsce w połowie czwartej kwarty więc Rebels nie stracili szans na doprowadzenie do kolejnego remisu i dogrywki. W końcówce spotkania gospodarze byli trzy razy 20 lub mniej jardów od pola punktowego rywali. Nie byli jednak w stanie ponownie przełamać dobrze dysponowanej formacji obronnej gliwiczan. Spotkanie zakończyło się dość niespodziewanym, ale zasłużonym zwycięstwem Lions 21:14.

- W naszej grupie bardzo trudno jest wytypować faworyta. Tydzień po tygodniu przychodzi nam mierzyć się z wymagającymi rywali. Awansowaliśmy do pierwszej ligi po to, by walczyć o zwycięstwo w każdym spotkaniu. Dzisiejsza potyczka nie była łatwa, ale zrealizowaliśmy plan meczowy, co pozwoliło nam wygrać w debicie w PLFA I. Wiemy dobrze, że nasz kolejny rywal - Kraków Kings - będzie faworytem. W końcu to oni zdobyli mistrzostwo w poprzedniej edycji PLFA I. W krakowskiej drużynie jest wielu utalentowanych zawodników. Będziemy musieli zagrać bardzo konsekwentnie i równo by marzyć o zwycięstwie - skomentował Marek Ganczaruk, trener główny Gliwice Lions. 

- Porażka boli. Mamy wysokie cele w tym sezonie. W obronie prezentowaliśmy się dobrze, trochę zawiódł atak. Rozgrywający Lwów był wyróżniającą się postacią. Trzeba przyznać, że po prostu cały ich zespół zagrał równo przez cztery kwarty. Pałamy żądzą rewanżu, do którego dojdzie 29 maja w Gliwicach, ale w międzyczasie czekają nas inne trudne mecze - między innymi z Kings i kolejne, wyczekiwane na Śląsku derby z Tychy Falcons - powiedział Sławomir Szymuś, menadżer AZS Silesia Rebels. 

Najlepszym zawodnikiem dzisiejszego meczu był Julius Childs, który kiedyś znakomicie grał w znanej drużynie akademickiej Youngstown State University Penguins. Child w meczu z Rebels występował we wszystkich formacjach gliwickich Lwów - jako skrzydłowy, defensive back i returner. Mecz zakończył z dwoma przyłożeniami - po jednym w ataku i obronie. Ostoją obrony gliwiczan był znany na polskich boiskach Czech Walter Harazim. Gracz ten zniwelował najmocniejszą broń Rebels - biegi środkiem. Dla Harazima to już 23. sezon w karierze. 

W ataku Rebeliantów wyróżnił się running back Jan Trojniak. W obronie na słowa uznania zasługuje postawa liniowych: Jacka Sikora, Dominika Sikora oraz Andrzeja Gwóździa. 

Kolejny mecz Rebelianci rozegrają 23 kwietnia, gdy na swoim boisku zmierzą się z Kraków Kings. Tydzień wcześniej, 17 kwietnia w Gliwicach Lwy podejmą Królów.
 

AZS Silesia Rebels - Gliwice Lions 14:21 (0:0, 7:7, 7:7, 0:7) 

II kwarta
0:7 przyłożenie Juliusa Childsa po 32-jardowej akcji po podaniu Michaela Thomasa (podwyższenie za jeden punkt Adam Nelip)
7:7 przyłożenie Tomasza Nowaka po 29-jardowej akcji po podaniu Michała Krzelowskiego (podwyższenie za jeden punkt Beniamin Bołdys) 

III kwarta
7:14 przyłożenie Adama Nelipa po 25-jardowej akcji po podaniu Michaela Thomasa (podwyższenie za jeden punkt Adam Nelip)
14:14 przyłożenie Jana Trojniaka po 20-jardowej akcji po podaniu Michała Krzelowskiego (podwyższenie za jeden punkt Beniamin Bołdys) 

IV kwarta
14:21 przyłożenie Juliusa Childsa po 60-jardowej akcji powrotnej po przechwycie (podwyższenie za jeden punkt Adam Nelip)
 

Mecz obejrzało 500 widzów. 

MVP meczu: Julius Childsa (skrzydłowy i defensive back Gliwice Lions)

 

Biuro Prasowe PLFA
biuroprasowe@plfa.pl