Gorący odwet

13 cze 2015

W rozegranym w sobotę 13 czerwca meczu dziesiątej kolejki PLFA I drużyna AZS Silesia Rebels zwyciężyła na własnym boisku Saints Częstochowa 26:0.

Poprzednio do starcia obu zespołów doszło 10 maja w Częstochowie. Po zaciętym pojedynku, w dogrywce, zwyciężyli Święci 30:24. Wtedy odnieśli swój pierwszy i jedyny triumf w tym roku. Dziś chcieli pokazać, że nie był to przypadek zaś Rebelianci marzyli o rewanżu...

Cieszy nas zakończenie sezonu zwycięstwem i udany rewanż z Saints. Warunki były bardzo ciężkie i upał dawał się we znaki, ale zespół utrzymał wysoką formę i koncentrację przez cztery kwarty, dzięki czemu nie oddaliśmy inicjatywy.
Jakub Samel, trener AZS Silesia Rebels

Już w pierwszej kwarcie okazało się, komu bardziej zależy na osiągnięciu swojego celu. Gospodarze byli bardziej konsekwentni i wytrwali w ofensywie. Ich serie trwały dłużej, przez co kontrolowali początek spotkania. Wkrótce zdobyli pierwsze punkty za sprawą Macieja Kusia, do którego podawał Kajetan Grochowski. Rozgrywający Rebels w całym starciu spisywał się dobrze i asystował przy wszystkich przyłożeniach formacji ofensywnej.

Kroku kolegom dotrzymywała także obrona, która tego dnia zanotowała aż pięć przechwytów (dwa zaliczył Bartłomiej Banaszewski zaś po jednym Paweł Nyczak, Bartosz Gierak i Patryk Mołczan). Ostatni z tych zawodników zamienił „skradzioną” piłkę na przyłożenie. Rebels skutecznie odcięli skrzydłowych Saints od podań zaś biegi stopował niezwykle skuteczny tego dnia linebacker Sebastian Tyrka. To między innymi jego interwencjom gospodarze zawdzięczają zatrzymanie Jacka Wróblewskiego, który w poprzedniej konfrontacji Saints-Rebels wybiegał aż 30 punktów. Dziś nie zdobył ani jednego. Defensywa gospodarzy dzięki swojej dobrej postawie zdołała pozostać z czystym kontem.

Saints próbowali przełamać swój impas w ofensywie, ale nie mogli znaleźć sposobu na obronę rywali. Kiedy decydowali się na podania – piłki często padały łupem Rebels. Gdy wybierali biegi – gospodarze zacieśniali środek i gasili rajdy w zarodku. Nieco lepiej radziła sobie obrona gości, w której prym wiódł defensive end Piotr Wójcik, który zanotował kilka sacków oraz Aleksander Mieruszyński, linebacker skutecznie powstrzymujący biegi na zewnątrz. Jednak, kiedy w trzeciej kwarcie z powodu urazów musieli zejść: linebacker Bartłomiej Aulak i corner back Łukasz Dobosz także i ta formacja straciła zapał do gry. Rebels kontrolowali przebieg spotkania do końca powiększając jeszcze przewagę w czwartej kwarcie.

- Cieszy nas zakończenie sezonu zwycięstwem i udany rewanż z Saints. Warunki były bardzo ciężkie i upał dawał się we znaki, ale zespół utrzymał wysoką formę i koncentrację przez cztery kwarty, dzięki czemu nie oddaliśmy inicjatywy. Dobrze zagrały wszystkie trzy formacje. Tym razem odpowiednio zareagowaliśmy na zmiany, które zaszły u przeciwników w czasie przerwy. Na początku sezonu naszym celem był, co prawda awans do półfinałów, ale to podejście zostało zweryfikowane przez rywali. Mimo niepowodzeń nie poddaliśmy się bez walki. To był czas pełen pozytywnych i negatywnych doświadczeń, z których postaramy się wyciągnąć odpowiednie wnioski. Liczę, że ta nauka zaprocentuje w przyszłym roku i wtedy ponownie zaatakujemy miejsca w pierwszej czwórce. Dziękuję całemu sztabowi szkoleniowemu, który pracował nad rozwojem młodych zawodników Rebels, którzy są naszą najważniejszą inwestycją - powiedział Jakub Samel, trener gospodarzy.

- Rebels postawili dzisiaj bardzo trudne warunki. Spisywali się świetnie w ataku i w obronie. Przechwycili aż pięć podań, co skutecznie ostudziło nasz ofensywny zapał. W pierwszej połowie dawaliśmy jeszcze radę mimo krótkiej ławki rezerwowych. Jednak po przerwie upał zbierał swoje żniwo. Zaś kiedy doszły do tego urazy filarów defensywy – nie daliśmy rady już się podźwignąć. To, co nam najbardziej doskwierało i przeszkadzało w nawiązaniu wyrównanej walki z Rebels to kontuzje. To była kluczowa zmiana, która zaszła od czasu poprzedniego starcia z Rebels. Wypadło ze składu zbyt wielu starterów, żeby nie wpłynęło to na obniżenie poziomu naszego zespołu - wyjaśnił Sławomir Werewski, skrzydłowy Saints.

W szeregach Rebeliantów błyszczał zdobywca MVP meczu, grający na pozycji corner back, Bartłomiej Banaszewski, który popisał się dwoma przechwytami i skutecznym kryciem skrzydłowych. W obronie partnerował mu Sebastian Tyrka. Ten linebacker zatrzymywał akcje biegowe przeciwników i uniemożliwiał gwieździe rywali - Jackowi Wróblewskiemu - nabrania rozpędu. W katowickim ataku brylował rozgrywający Kajetan Grochowski, który razem ze skrzydłowym Tomaszem Nowakiem stworzyli groźny i punktujący duet. Ich wysiłki były możliwe dzięki dobrej postawie linii ofensywnej, która dawała odpowiednią ilość czasu na podanie a także w kluczowych momentach stawiała mocne bloki dla akcji biegowych.

Wśród Świętych prym wiódł Piotr Wójcik i Aleksander Mieruszyński, którzy dwoili się i troili w defensywie, żeby zatrzymać rywali. W ofensywie zaś przodował Jacek Wróblewski, który próbował dostarczać zespołowi jardy na tyle, na ile pozwalały bloki kolegów i obrona rywali. Odciążał go niekiedy jego brat – Tomasz, który złapał kilka ważnych podań, dzięki czemu częstochowianie mogli cieszyć się ze zdobytych pierwszych prób.

Dla Rebels był to ostatni mecz w tym sezonie natomiast Saints zmierzą się jeszcze w Częstochowie z ekipą Kraków Kings 21 czerwca.

AZS Silesia Rebels - Saints Częstochowa 26:0 (6:0, 13:0, 0:0, 7:0)

I kwarta
6:0 przyłożenie Macieja Kusia po 20-jardowej akcji po podaniu Kajetana Grochowskiego

II kwarta
13:0 przyłożenie Patryka Mołczana po 22-jardowej akcji powrotnej po przechwycie (podwyższenie za jeden punkt Bartosz Gierak)
19:0 przyłożenie Tomasza Nowaka po 15-jardowej akcji po podaniu Kajetana Grochowskiego

IV kwarta
26:0 przyłożenie Tomasza Nowaka po 9-jardowej akcji po podaniu Kajetana Grochowskiego (podwyższenie za jeden punkt Bartosz Gierak)

Mecz obejrzało 150 widzów.

MVP meczu: Bartłomiej Banaszewski (AZS Silesia Rebels)

Marcin Fijałkowski
m.fijalkowski@pzfa.pl
Biuro Prasowe PLFA