Królewska gra nad Wisłą

31 maj 2015

W rozegranym w niedzielę 31 maja meczu ósmej kolejki PLFA I Kraków Kings pokonali AZS Silesia Rebels 41:10. Zespół z Małopolski potrzebuje jednej wygranej by zapewnić sobie pierwsze miejsce w Grupie Południowej na koniec sezonu zasadniczego. Z bilansem 3-3 drużyna ze Śląska plasuje się na trzeciej lokacie. 

Gospodarze rozpoczęli spotkanie w iście królewskim stylu. Defensywna Kings już od pierwszych sekund meczu dała do zrozumienia gościom kto będzie dzisiaj dyktował warunki gry. Królowie błyskawicznie odparli pierwszy atak katowickiego zespołu i przeprowadzili swoją pierwszą ofensywną akcję, którą przyłożeniem zakończył Mateusz Cyganik. 

drugiej części spotkania daliśmy już z siebie wszystko co najlepsze. Na wyróżnienie zasługują nasi zmiennicy, którzy również rozegrali bardzo dobre zawody.
Sławomir Ryś, defensor Kraków Kings

Chwilę po tym Kings byli bardzo bliscy wbiegnięcia po raz drugi do pola punktowego rywala, ale tym razem gospodarze musieli się obejść ze smakiem. Świetnie zachowała się formacja defensywna Rebeliantów, która zdołała przechwycić piłkę od krakowian tuż przed własnym polem punktowym. Gra ofensywna katowiczan w pierwszej kwarcie pozostawiała jednak wiele do życzenia i ostatecznie po 12 minutach gry Królowie prowadzili 7:0. 

Rebels drugą część starcia rozpoczęli od niezłej gry w ataku. Silesia stopniowo zbliżała się do pola punktowego rywala, wykorzystując drobne błędy defensywy Krakowa. Wtedy jednak zainterweniował trener Kings, który poprosił o przerwę w grze. Jak później się okazało było to świetne posunięcie. Królowie ponownie zaczęli solidnie grać w obronie i Rebelianci musieli zadowolić się jedynie trzema punktami zdobytymi po kopnięciu Beniamina Bołdysa z 35-jardów. 

Dobra akcja Katowic nie mogła pozostać bez odpowiedzi gospodarzy. W połowie drugiej kwarty kapitalną, 40-jardową akcją biegową popisał się Filip Mościcki, dzięki któremu krakowianie znaleźli się zaledwie jeden jard od zdobycia drugiego przyłożenia. Takiej okazji Małopolanie zmarnować nie mogli i touchdown zaliczył sprawca całego zamieszania – Mościcki. 

Rebeliantom pod koniec drugiej kwarty niepotrzebnie zaczęły puszczać nerwy. Sędziowie nałożyli na katowiczan karę 15-jardów za niesportowe zachowanie ławki rezerwowych przez co Królowie mieli kolejną dobrą sytuację na zanotowanie przyłożenia. Tak też się stało. Filip Mościcki fantastycznie podał z 22-jardów do Mateusza Cyganika, który znalazł się w polu punktowym rywala, dzięki czemu Królowie do przerwy  prowadzili 21:3. 

W drugiej połowie gospodarze kontynuowali tylko swoją dobrą grę. Na samym początku trzeciej części mezcu Jacek Bukowiec popisał się przechwytem piłki w środkowej części boiska przez co na murawie po raz kolejny mogła się pojawić formacja ofensywna Króli. Ta grała dzisiaj jak z nut. Filip Bywalec zaliczył przyłożenie po 1-jardowej akcji biegowej Filipa Mościckiego dzięki czemu Kings prowadzili już 28:3. 

Pod koniec trzeciej kwarty Królowie ponownie przechwycili piłkę od Rebeliantów i ruszyli do ataku. Akcję tę dokończyli jednak już w ostatniej odsłonie spotkania kiedy to w polu punktowym katowiczan po raz kolejny znalazł się Jacek Bywalec i gospodarze po raz kolejny powiększyli swoje prowadzenie. 

Wynik 34:3 spowodował, że w końcówce starcia trenerzy oszczędzali już swoich zawodników na kolejne ligowe boje. Mimo dużej straty punktowej Rebeliantom z pewnością nie można odmówić walki do samego końca. Katowiczanie w czwartej kwarcie zdołali zanotować swoje jedyne przyłożenie w tym spotkaniu. Kings zgubili piłkę we własnym polu punktowym co bezlitośnie wykorzystał Maciej Markowski. Wynik spotkania w ostatnich minutach ustalili gospodarze. Szóste przyłożenie dla Króli zaliczył Paweł Jankowski, a za jeden punkt po raz piąty podwyższył Marcin Masłoń i w ostatecznym rozrachunku Królowie wygrali 41:10. 

­- Wbrew pozorom nie było to dla nas łatwe spotkanie. Musieliśmy ciężko pracować zarówno w obronie jak i w ataku. Moim zdaniem wszelkie założenia taktyczne jakie przedstawił nam trener przed tym meczem zostały zrealizowane. W pierwszej połowie grało nam się nieco ciężej, musieliśmy się nieco rozegrać. W drugiej części spotkania daliśmy już z siebie wszystko co najlepsze. Na wyróżnienie zasługują nasi zmiennicy, którzy również rozegrali bardzo dobre zawody. Dała nam się dzisiaj nieco we znaki wysoka temperatura. Był to nasz pierwszy mecz rozgrywany w takich warunkach, ale jak widać sprostaliśmy również i temu – powiedział po meczu Sławomir Ryś, defensor Kraków Kings. 

- Przegraliśmy z bardzo dobrą drużyną, która z pewnością jest faworytem naszej grupy. Gratulujemy zwycięstwa Królom. Trzeba przyznać, że krakowianie byli świetnie przygotowani do tego spotkania. Znacznie lepiej wykonywali swój plan gry niż my i to dzisiaj przeważyło szalę zwycięstwa na ich korzyść. Ważnym momentem meczu w mojej ocenie była druga kwarta kiedy to Kings dobrze zagrali w obronie, dołożyli swoje w ataku i w dalszej części stopniowo dokładali punkty. Zanim się zorientowaliśmy, nie byliśmy już w stanie ich dogonić - skomentował spotkanie Jakub Samel, trener AZS Silesia Rebels. 

Kolejny mecz Rebelianci rozegrają 6 czerwca w Tychach. Rywalem katowiczan będzie wicelider Grupy Południowej - Sokoły. Dzień później, 7 czerwca w Lublinie Królowie zagrają o siódmą wygraną w sezonie.
 

Kraków Kings - AZS Silesia Rebels 41:10 (7:0, 14:3, 7:0, 13:7) 

I kwarta
7:0 przyłożenie Mateusza Cyganika po 5-jardowej akcji po podaniu Filipa Mościckiego (podwyższenie za jeden punkt Marcin Masłoń) 

II kwarta
7:3 35-kopnięcie z pola Beniamina Bołdysa
14:3 przyłożenie Filipa Mościckiego po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Marcin Masłoń)
21:3 przyłożenie Mateusza Cyganika po 22-jardowej akcji po podaniu Filipa Mościckiego (podwyższenie za jeden punkt Marcin Masłoń) 

III kwarta
28:3 przyłożenie Filipa Bywalca po 1-jardowej akcji biegowej Mościckiego (podwyższenie za jeden punkt Marcin Masłoń) 

IV kwarta
34:3 przyłożenie Filipa Bywalca po 2-jardowej akcji biegowej
34:10 przyłożenie Maciej Markowskiego po odzyskaniu piłki zgubionej przez Kings we własnym polu punktowym (podwyższenie za jeden punkt Beniamin Bołdys)
41:10 przyłożenie Pawła Jankowskiego po 3-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Marcin Masłoń)
 

Mecz obejrzało 250 widzów. 

MVP spotkania: Jacek Bukowiec (Kraków Kings)

 

Dawid Szewczyk
d.szewczyk@plfa.pl
Biuro Prasowe PLFA