Podsumowanie 1. kolejki PLFA II

27 kwi 2014

Drugoligowy sezon otworzyły trzy mecze w ramach grupy południowo-wschodniej. W Olkuszu triumfowali Saints Częstochowa, w Suchej Beskidzkiej miejscowi Broncos pokonali Ravens Rzeszów, a w Katowicach AZS Silesia Rebels wygrali z Pretorians Skoczów.


Srebrni postraszyli Świętych

Silvers Olkusz - Saints Częstochowa 6:24

Jesteśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni postawą Silvers. Wykonali kawał świetnej roboty między sezonami. Przede wszystkim poprawili grę w obronie.
Bartłomiej Aulak, linebacker Saints Częstochowa

Do sobotniego meczu Silvers przystępowali z mianem zespołu, który nie wygrał jeszcze z PLFA. Początek rozgrywanego w trudnych warunkach atmosferycznych meczu dawał kibicom olkuszan nadzieję na pozytywne rozstrzygnięcie i przełamanie trzynastomeczowej posuchy ligowej. Już w pierwszej kwarcie gospodarze prowadzili po precyzyjnym podaniu Michała Polaka do Szymona Sroki. Przed przerwą formacja ofensywna zespołu z Małopolski popełniła błąd, po którym Mateusz Luzura zdobył przyłożenie defensywne. Po przerwie przewaga Świętych rosła z serii na serię. Efektem tego były przyłożenia running backów Jacka Wróblewskiego i Aleksandra Mieruszyńskiego. Ostatni akcent należał do kopacza przyjezdnych Damiana Belicy, który popisał się ładnym kopnięciem z pola. Saints trzeci sezon z rzędu rozpoczęli od zwycięstwa. 

- Jesteśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni postawą Silvers. Wykonali kawał świetnej roboty między sezonami. Przede wszystkim poprawili grę w obronie. W ataku dobrze funkcjonowała ich gra podaniowa. Ofensywą dobrze kierował Michał Polak. Na pewno Srebrni mogą mocno zamieszać w naszej grupie - powiedział Bartłomiej Aulak, linebacker Saints Częstochowa. - W pierwszej połowie na wysokości zadania nie stanęła obrona. Przed drugą zmieniliśmy krycie. To zastopowało ich grę podaniową. Z serii na serię coraz lepiej zaczął funkcjonować nasz atak. Szczególnie dobrze wychodziły nam biegi. Czeka nas jeszcze wiele pracy szczególnie w kontekście naszego nadrzędnego celu, czyli awansu do PLFA I - dodał Aulak. 

- Mam nadzieję, że napędziliśmy Świętym stracha. Byliśmy na pewno trudniejszym rywalem dla częstochowian niż wiele osób się spodziewało. W przerwie nasi rywale dokonali korekt ustawień, których efektem była ich dominacja w drugiej połowie - skomentował Piotr Bobola, kapitan defensywy Silvers Olkusz. - Mimo porażki jesteśmy dobrej myśli. Wiemy nad czym pracować. Mamy głód gry i obiecuję, że następnych meczach zaprezentujemy się jeszcze lepiej - dodał Bobola. 

Silvers Olkusz - Saints Częstochowa 6:24 (6:0, 0:7, 0:14, 0:3) 

I kwarta
6:0 przyłożenie Szymona Sroki po 25-jardowej akcji po podaniu Michała Polaka 

II kwarta
6:7 przyłożenie Mateusza Lizura po odzyskaniu piłki przed polem punktowym Silvers (podwyższenie za jeden punkt Damian Belica) 

III kwarta
6:14 przyłożenie Jacka Wróblewskiego po 50-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Damian Belica)
6:21 przyłożenie Aleksandra Mieruszyńskiego po 5-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Damian Belica) 

IV kwarta
6:24 40-jardowe kopnięcie z pola Damiana Belicy

Mecz obejrzało 300 widzów. 

MVP meczu: Aleksander Mieruszyński (running back Saints Częstochowa) 

 

Rzeszowski futbol uratowany
Majster-Pol Broncos Sucha Beskidzka - Ravens Rzeszów 38:7

Już w pierwsza akcja ofensywna borykających się z problemami kadrowymi Kruków przyniosła im zasłużoną nagrodę, gdy ponad trzy czwarte długości boiska z piłką pokonał Jakub Chlebica. Faworyzowani gospodarze szybko się otrząsnęli z niespodziewanego ciosu i jeszcze przed końcem pierwszej kwarty dwa razy meldowali się z piłką w polu punktowym rywali. 

Warto było uratować ten sezon dla futbolu w Rzeszowie. Z otwartą przyłbicą i optymistycznie patrzymy w przyszłość.
Mark Kwoka, menedżer Ravens Rzeszów

Po przyłożeniu Grzegorza Błachuta w drugiej kwarcie mecz został zatrzymany z powodu burzy. Po trzydziestu minutach gra została wznowiona. Kolejne dwa przyłożenia gospodarzy pozwoliły im przypieczętować pierwszy triumf w sezonie. 

- Pierwszym zagraniem Kruki napędziły nam trochę stracha. Widzieliśmy mało liczny skład po drugiej stronie boiska. Myślę, że to nas zdekoncentrowało. Naszym rywalom należy się wielki szacunek za to, że stawili się na meczu i walczyli jak równy z równym - powiedział Jakub Ścieszka, menedżer Majster-Pol Broncos Sucha Beskidzka. - Naszym celem jest awans do play-off. Oczywiście marzymy o finale, ale najpierw trzeba wygrać kolejne mecze z coraz trudniejszymi rywalami - dodał Ścieszka. 

- Dzisiejszego meczu nie odebraliśmy jako porażki. Pojechaliśmy do Suchej Beskidzkiej w bardzo skromnym składzie. Do tego na boisku pojawiło się aż czterech absolutnych debiutantów. Gdyby nie bardzo obfity deszcz, kto wie czy nie sprawilibyśmy niespodzianki. Walczymy dalej. Kolejna drużyna na pewno nie będzie miała z nami tak łatwej przeprawy. W kolejnym meczu będziemy mieli na pewno dużo silniejszy skład, uzupełniony może nawet dziesięcioma doświadczonymi zawodnikami - powiedział Marka Kwoka, menedżer Ravens Rzeszów. - Warto było uratować ten sezon dla futbolu w Rzeszowie. Z otwartą przyłbicą i optymistycznie patrzymy w przyszłość - dodał Kwoka. 

Majster-Pol Broncos Sucha Beskidzka - Ravens Rzeszów 38:7 (14:7, 16:0, 8:0, 0:0) 

I kwarta
0:7 przyłożenie Jakuba Chlebicy po 80-jardowej akcji po podaniu Daniela Krawca (podwyższenie za jeden punkt Łukasz Lutecki)
8:7 przyłożenie Pawła Pochopnia po 15-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Arkadiusz Kanicki)
14:7 przyłożenie Filipa Bywalca po 12-jardowej akcji biegowej 

II kwarta
22:7 przyłożenie Grzegorza Błachuta po 60-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Piotr Panek)
30:7 przyłożenie Piotra Panka po 60-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Filip Bywalec) 

III kwarta
38:7 przyłożenie Filipa Bywalca po 20-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Maciej Jaremowicz po podaniu Filipa Bywalca) 

Mecz obejrzało 200 widzów. 

MVP meczu: Arkadiusz Kanicki (running back Majster-Pol Broncos Sucha Beskidzka) 


Rebeliancka reaktywacja
AZS Silesia Rebels - Pretorians Skoczów 40:8 

Mimo iż zdaniem synoptyków w niedzielę miało w Katowicach padać, aura sprawiła kibicom i zawodnikom miłą niespodziankę. W pierwszej połowie słońce uśmiechało się tylko do Rebeliantów. Z pięciu przyłożeń aż cztery zdobył szalejący na boisku running back katowiczan Michał Janusz. Po 24 minutach regulaminowego czasu gry losy meczu były praktycznie przesądzone, bo gospodarze prowadzili aż 37:0. 

Zgubne było to w jaki sposób katowiczanie wykonywali wykopy. Az cztery razy udało im się odzyskać piłkę. To powodowało, że nasz atak był bardzo rzadko na boisku.
Łukasz Stępień, prezes Pretorians Skoczów

W drugiej połowie gra wyrównała się. Seryjnie zdobywający touchdowny Rebelianci teraz musieli się zadowolić raptem trzema punktami po skutecznym kopnięciu z pola Beniamina Bołdysa. Jedyne przyłożenie dla gości w tym meczu zdobył Tomasz Urban po ładnym biegu. Spotkanie skończyło się zasłużonym triumfem Rebeliantów 40:8. 

- Jestem zadowolony z pierwszej połowy. Zawodnicy zrealizowali plan, który przygotowaliśmy. W ostatnich dwóch kwartach zabrakło konsekwencji w wykonywaniu zadań. Pretorianie to drużyna dobrze przygotowana fizycznie. Muszą jednak popracować nad techniką i taktyką. W drugim meczu spodziewamy się większego oporu. Na pewno będą dużo lepiej niż dzisiaj przygotowani na naszą ofensywę - powiedział Jakub Samel, trener AZS Silesia Rebels. 

- Wiedzieliśmy, że nie jesteśmy faworytami w tym meczu. Rebels mają dużo większy bagaż doświadczeń. U nas zadebiutowało kilku graczy. Zgubne było to w jaki sposób katowiczanie wykonywali wykopy. Az cztery razy udało im się odzyskać piłkę. To powodowało, że nasz atak był bardzo rzadko na boisku. W drugiej połowie zaprezentowaliśmy się dużo lepiej, ale oni mieli tak dużą przewagę punktową po pierwszej, że szanse na zwycięstwo mieliśmy iluzoryczne - skomentował Łukasz Stępień, prezes Pretorians Skoczów. - Nie podłamujemy się dzisiejszym wynikiem. Przed nami jeszcze przynajmniej pięć meczów w tym sezonie. Wiemy nad czym pracować - dodał Stępień. 

AZS Silesia Rebels - Pretorians Skoczów 40:8 (21:0, 16:0, 3:8, 0:0) 

I kwarta
7:0 przyłożenie Beniamina Bołdysa po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Beniamin Bołdys)
14:0 przyłożenie Michała Janusza po 2-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Beniamin Bołdys)
21:0 przyłożenie Michała Janusza po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Beniamin Bołdys)

II kwarta
23:0 dwa punkty (safety) dla Rebels po powaleniu przez Patryka Mołczana rozgrywającego Pretorians w jego polu punktowym
30:0 przyłożenie Michała Janusza po 10-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Beniamin Bołdys)
37:0 przyłożenie Michała Janusza po 34-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Beniamin Bołdys) 

III kwarta
40:0 28-jardowe kopnięcie z pola Beniamina Bołdysa
40:8 przyłożenie Tomasza Urbana po 25-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Sebastian Czyż) 

Mecz obejrzało 300 widzów. 

MVP meczu: Michał Janusz (running back AZS Silesia Rebels)

 

 

Biuro Prasowe PLFA
biuroprasowe@plfa.pl